niedziela, 16 września 2012

Stare filmy...to co lubię...

W takie lekko leniwe niedziele jak dzisiaj...dopadają mnie różne  wspomnienia...

Wspomnienia niedziel, które wiązały się z obowiązkowym sensem telewizyjnego "Starego Kina"




Cóż to były za magiczne godziny dla mnie...
Czekałam z wypiekami na twarzy najpierw na pana Stanisława Janickiego




a potem na film...najlepiej jakąś historię o miłości, albo komedię przedwojennego kina.
Od zawsze uwielbiałam Adolfa Dymszę, do dzisiaj jest dla mnie królem komików. Zresztą oboje z moim tatą wyjątkowo reagowaliśmy na wszystkie filmy z udziałem tego przezabawnego aktora. Zaśmiewaliśmy się do łez i długo jeszcze po oglądnięciu każdej komedii przypominalismy sobie zabawne fragmenty zagrane przez Dymszę!



Nie wiem jak to się dzieje, ale współczesne polskie komedie właściwie to mnie nie śmieszą...Ci aktorzy,którzy maja potencjał komediowy są spłycani swoimi rólkami mówiącymi o niczym...taka szkoda...

Dymsza był nieprzeciętnie utalentowany i...nie można było tego nie zauważyć.






Ja w ogóle kocham stare kino i to także polskie kino...wracam do niego często i regularnie...a ile w nich pięknych piosenek zarówno sentymentalnych jak i tych, które poprawiają humor, choćby jak ta:)



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza