Kilka lat temu usłyszałam o książce Pascala Mercier (prawdziwe nazwisko Peter Bieri) "Nocny pociąg do Lizbony"
i jakoś tak się układało, że znalezienie jej rozmywało się w codzienności...potem zapomniałam aż.....do chwili kiedy znalazłam film o tym samym tytule...
Byłam bardzo przejęta, bo nie miałam pewności, czy to film o TEJ książce , która zakotwiczyła się w mojej głowie i czekała na pełne odkrycie...
Jedyne co pamiętąłam z opisanej fabuły powieści to początek rodzącej się w niej historii pewnego starszego nauczyciela języków klasycznych, który jednego dnia, pod wpływem spotkania z piękną nieznajomą, porzuca swoje dotychczasowe życie, wsiada do pociągu jadącego do Lizbony i...
rozpoczyna największą przygodę swojego życia...odkrywa sam siebie...
Raimund Gregorius, główny bohater, nabywa książkę pewnego portulgalskiego autora, Amadeu de Prado...jest na tyle jej ciekawy, że postanawia nie tylko w jednej chwili porzucić pracę nauczyciela, ale zaczyna uczyć się języka portugalskiego i kawałek po kawałku...odsłaniają się przed nim przemyślenia Portugalczyka...które jednocześnie okażą się odbiciem jego samego...odżywają od lat niestawiane pytania ...ale to tylko niektóre aspekty spotkania w "nowym" świecie...
Film piękny, odkrywający uroki Lizbony, wspaniała obsada-w roli głównej Jeremy Irons- i klimat...filmu...taki jak lubię...no i zachęcił natychmiast do kupienia książki(szkoda,że nie było odwrotnie tym razem)...kupiłam...przeczytałam...szczerze namawiam do przeczytania a potem do oglądnięcia filmu...
czwartek, 3 kwietnia 2014
środa, 12 marca 2014
Wyprawa niesłychana Benedykta i Jana...czyli kolejne spotkanie z historią..
Historia wcale nie jest nudna i nie musi taką być...
Czy na codzień dzieci w szkole dowiadują się o niezwykłej wyprawie Jana z Grabowej Doliny i Benedykta Polaka?...szczerze mówiąc- mało kto o nich słyszał...
Jestem pewna,że dzięki Łukaszowi Wierzbickiemu będzie można zgłębić tę historię i przebyć fascynującą podróż po drogach średniowiecznej Europy, poznając jej różnorodność, kulturę...
a także zrozumieć na czym polega odwaga, dobroć, bezinteresowność...to niezwykle wartościowa książka...
Ilustracje ,dzięki Wojciechowi Nawrotowi jeszcze bardziej przyciągają uwagę do opowieści a obok humorystycznych sytuacji są i momenty mrożące krew w żyłach...jednym słowem, dzieci się nie nudzą...przynajmniej moje;
Znudzona jestem przekoloryzowanymi często książkami o niczym, książkami po któych przeczytaniu nie pozostaje nic w głowie i dlatego tym bardziej polecam tę książkę, którą mogę z całą radością postawić na półce w pokoju moich dzieci....oczywiście zaraz po jej przeczytaniu :)
wtorek, 4 marca 2014
Muffinki na zakończenie karnawału...
Dzisiaj ,kiedy tuż przed ropoczęciem Wielkiego Postu, Anglicy okupiują kuchnie smażąc całe stosy naleśników, ja w przypływie energii zabrałam się za pieczenie babeczek...
Polecam szczególnie te cytrynowe, bo są nie tylko pyszne, delikatne ale i
bardzo łatwe do zrobienia...
• 2 łyżeczki proszku do pieczenia
• 150 g cukru
• szczypta soli
• 2 łyżki startej skórki z cytryny (tylko najbardziej żółta zewnętrzna część)
• 1 opakowaniu cukru wanilinowego
• 2 jajka
• 250 ml jogurtu, kefiru, maślanki
• 125 g masła, roztopionego
A co! Niech będzie miłe pożegnanie karnawału, ale nieco mniej obciążone kalorycznością i tłustością niż w tradycyjny, iście polski Tłusty Czwartek...(swoja drogą tej okazji też nie odpuściliśmy w domu).
Polecam szczególnie te cytrynowe, bo są nie tylko pyszne, delikatne ale i
bardzo łatwe do zrobienia...
MUFFINKI CYTRYNOWE
składniki (12 sztuk):
• 300 g mąki pszennej
• 2 łyżeczki proszku do pieczenia
• 150 g cukru
• szczypta soli
• 2 łyżki startej skórki z cytryny (tylko najbardziej żółta zewnętrzna część)
• 1 opakowaniu cukru wanilinowego
• 2 jajka
• 250 ml jogurtu, kefiru, maślanki
• 125 g masła, roztopionego
wykonanie:
Formę wypełniamy papilotkami, piekarnik nagrzewamy do temperatury 190
stopni.
Następnie do większej miski wsypujemy suche składniki, czyli przesianą
mąkę, proszek do pieczenia, cukier, sól, cukier waniliowyi startą skórkę z
cytryny.
W drugiej misce ubijamy lekko jajka, jogurt(lub kefir albo maślankę) i
schłodzone masło.
Gotowa masę wlewamy delikatnie w środek suchych składników i mieszamy aż
powstanie jednolita masa.
Papilotki wypełniamy gotowym ciastem i wstawiamy do piekarnika na 20-25
min. Po upieczeniu schładzamy muffinki i polewamy polewą z białej
czekolady(pół tabliczki białej czekolady rozpuszczamy w wodnej kąpieli z 50 ml
słodkiej śmietanki, mieszamy i kiedy masa będzie schłodzona i gęstniejąca-
polewamy muffinki)
sobota, 22 lutego 2014
Kot Filemon...kot nad koty...
Należę do tego pokolenia,kiedy dobranocki wyznaczały wieczorny rytm, były oczekiwane z wielką niecierpliwością i były niezwykłym spotkaniem z różnymi bohaterami...
Jednym z ulubieńszych był oczywiście Kot Filemon i Bonifacy...a i Babcia z Dziadkiem mieli sporo uroku...
Niespodziewałam się, że po tylu latach i moje dzieci będą z radością oglądały tę bajkę. Ale wiem dlaczego mają do niej tyle sympatii...bo nie dość,że przygody kotka są równie odkrywcze jak ich, to spokój i prostota jakie tam można znaleźć ..łapią za serce.
Jeszcze większą niespodzianką okazał się fakt, że Szymon nie tyle zaciekawił się bajką-filmem, co książką...Jubileuszowe wydanie Filemona, Naszej Księgarni okazało się strzałem w dziesiątkę...bo nie tylko piękne wydanie ale i w ilustracje bogate...
W każdym razie czytamy, przeżywamy i dobrze się bawimy...
wtorek, 18 lutego 2014
Rozrabianki...Tańcowanki...Wyciszanki...czyli jazzowanki...
Dobrą i ulubioną muzyką miło jest się dzielić, zwłaszcza ze swoimi dziećmi i to od najwcześniejszych chwil...
Mamy w domu kapitalny trójpak , o wdzięcznej nazwie "Jazzowanki"...
Zawiera trzy płyty cd z muzyką jazzową(nie trudno się domyślić)...ale każda z płyt ma inne przeznaczenie. Weźmy takie
USYPIANKI
Króluje na nich Frank Sinatra i Ella Fitzgerald, utwory spokojne, ciepłe i ewidentnie przyciągające do poduszki. Przyznaje,że na mojego 3-miesięcznego Szkraba działają idelanie-nie ma mowy, żeby wtedy płakała..a i ja sama od razu łapię emocjonalną równowagę, o której utratę nie trudno...
TAŃCOWANKI
wspaniale nadają się do pląsów i wszelkich balów oraganizowanych samoistnie przez dzieci...kiedy nagle Spiderman zamienia się w księcia i porywa do tańca księżniczkę...i na koniec to co dzieci lubią najbardziej
ROZRABIANKI
muzyka, na czele której stoją m.in Louis Armstrong, Count Basie, Nat King Cole czy Benny Goodman powodują, że można szaleć do upadłego i cieszyć chwilą szaleństwa...
I mamy piękne połączenie dobrej muzyki z beztroską zabawą, wyciszeniem i ogromnym bodźcem wyobraźni...
niedziela, 16 lutego 2014
Ciasto czekoladowo- migdałowe z pestkami granatu...
Niedziela to taki dzień, kiedy wszyscy domownicy oczekują jakiejś słodkiej niespodzianki, zwłaszcza po obiedzie. A ,że w 100% są to łakomczuchy, to staram się zawsze coś im przygotować. Tym razem upiekłam ciasto czekoladowe z migdałami i dodatkiem pestek granatu. Muszę przyznać,że dla miłośników czekoladowych łakoci -może to być uczta dla podniebienia. Bo nie dość,że smakuje dobitnie czekoladowo, to jest niezwykle delikatne i puszyste. A jeśli dodać do tego połączenie polewy czekoladowej z lekko winnymi pestkami granatu...to...przekonajcie się sami...
Ciasto czekoladowo- migdałowe z pestkami granatu
Składniki:
Ciasto:
- 225 g masła
- 250 g gorzkiej czekolady(70%)
- 5 dużych jajek
- 225 g cukru muscovado(należy dokładnie grudki rozgnieść palcami)
- 85 g mielonych migdałów
- 50 g mąki
Polewa:
- 150 ml śmietany kremówki
- 100g gorzkiej czekolady(70%)
- 1 łyżka cukru pudru
- garść pestek z granatu
Wykonanie:
Tortownicę o średnicy 23 cm smarujemy masłem a dno wyścielamy pergaminem. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
Do miseczki wkładamy masło i połamaną na drobne kawałki czekoladę. Powoli rozpuszczamy w gorącej kąpieli a kiedy masa będzie gładka ,odstawiamy na bok.
Do miski wbijamy 5 jajek , dodajemy cukier i ubijamy mikserem 5-8 min aż masa stanie się puszysta i gęsta oraz podwoi swoją objętość.Potem wlewamy czekoladę i nadal miksujemy ale przy krawędziach miski. Następnie dużą,metalową łyżką delikatnie należy przemieszać masę tak aby na cieście pojawiły się paskii czekoladowe i bąbelki. Nie należy robić tego zbyt szybko. Ważne jest ,aby bąbelki się utrzymywały.
Potem dodajemy migdały,mąkę i 1/4 łyżeczki soli. To ponownie delikatnie mieszamy sposobem przekładania masy.
Powoli wlewamy masę do formy, wyrównujemy i wkładamy do nagrzanego piekarnika na 30-35 min. Po upieczeniu ciasto studzimy( może nieco być popękane po pieczeniu, ale to normalne)
W tym czasie przygotowujemy polewę. W rondelku zagotowujemy śmietankę . Dodajemy czekoladę i cukier puder. Mieszamy aż do rozpuszczenia i odstawiamy wciąz mieszając aż masa stanie się jednolita i gładka. Należy odczekać kolejne 10 min aż polewa zgęstnieje i wówczas polać nią ciasto. Na koniec obsypać pestkami granatu...
środa, 12 lutego 2014
Poczytaj mi, mamo...jak pięknie to brzmi...
Zatem jest moc w "poczytaj mi, mamo" i pewnie też NASZA KSIĘGARNIA, postanowiła wiele lat temu zatytułować tak serię książeczek dla dzieci. Pamiętam ich większość z własnego domu,kiedy w latach kryzysu, mama co jakiś czas dokładała nowo zakupiony egzemplarz na moją i mojej siostry półkę z książkami.
Dlatego też,kiedy wydawnictwo z okazji swojego 90-lecia istnienia postanowiło wydać, czy też raczej odświeżyć ów serię..ucieszyłam się bardzo.
Zakupiłam pierwszy tom i nie byłam pewna, jak przyjmie go mój pięciolatek... Szymon złapał bakcyla i mamy w biblioteczce domowej wszystkie-do tej pory wydane tomy. Pierwsze trzy przeczytane wielokrotnie...a świeżutki czwarty właśnie zaczęliśmy czytać...
Bardzo przeamawiające są historie, z którymi dziecko może się utożsamiać, choćby sprawa poszukiwania przyjaciela na podwórku, wstydliwość, samotność w trakcie chorowania, czy inne sytuacje, które tak często przytrafiają się dzieciom...
Dla mnie niezwykłym atutem są ilustracje...magiczne, odkrywające świat barw i rozbudzające wyobraźnię dziecka...
Można tam spotkać się z Kotem Filemonem,czy Stefkiem Burczymuchą a także z Piernikowym Rycerzem, czy zaprzyjaźnić się z Parasolem...
Jak dla mnie ta seria wydawnicza to jeden z najbardziej uniwersalnych prezentów książkowych, który można sprawić swoim dzieciom, siostrzeńcom, bratankom, dzieciom przyjaciół...różnorodność zawartych tam historii zawsze znajdzie słuchacza...
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















